Choć wielu kojarzy świnię puławską głównie z dopłatami, w gospodarstwie Tomasza Orłowskiego z woj. lubelskiego stała się ona fundamentem całego modelu produkcji. Decyzja o postawieniu na rodzimą rasę, wymuszona m.in. przez ASF i zmieniające się realia rynku, dziś przekłada się na stabilniejszą hodowlę, lepszą zdrowotność stada i możliwość sprzedaży mięsa premium.
Dziś gospodarstwo Tomasza Orłowskiego kojarzy się przede wszystkim z hodowlą trzody chlewnej, ale nie zawsze tak było. Wcześniej funkcjonowało w bardziej tradycyjnym układzie, tzn. była i hodowla bydła, i trzoda, a nawet konie, które, jak sam przyznaje, były jego pasją. Z czasem jednak rzeczywistość zaczęła wymuszać wybory.
– Punktem zwrotnym okazał się ASF – wynikające z niego wymogi bioasekuracji sprawiły, że nie dało się już prowadzić wszystkiego równolegle tak jak dawniej. Gospodarstwo trzeba było podporządkować jednemu kierunkowi, tj. produkcji trzody – wspomina Orłowski. Pojawiły się ogrodzenia, zabezpieczenia, ścisłe zasady wjazdu, przechowywania słomy i organizacji całego obejścia. To nie była kosmetyczna zmiana, lecz gruntowna przebudowa sposobu myślenia o produkcji.
Więcej na topagrar.pl
Źródło: www.topagrar.pl
